Rewolucja sztuki


Jasieński: Jednodńuwka futurystuw „Manifest w sprawie poezji futurystycznej” 3 kwietnia 1921
Wtorek, 11 września, 2007, 9:02 pm
Filed under: Futuryzm, Jednodńuwka, Manifesty, Poezja

1. Kubizm, ekspresjonizm, prymitywizm, dadaizm, przelicytowały wszystkie izmy.
Pozostał jeszcze nie wyzyskany jako prąd w sztuce jedynie onanizm.
Proponujemy go na zbiorową nazwę wszystkich naszych przeciwników.
Jako uzasadnienie podkreślamy podstawowe momenty sztuki antyfuturystycznej:
bezpłciowość, niemoc zapłodnienia swoją sztuką tłumów; spokojny, paseistyczny samogwałt w cieniu melancholijnych pracowni.

2. W chwili olbrzymich realizacji wprowadzanie nowych nazw uważamy  za zbyteczne
i z chwilą niezgodne. Podnosimy zamiast godła imię tej garstki, która półtora dziesiątka
lat temu pierwsza rzuciła hasła tej walki, którą my dziś kończymy, i powtórnie nazywamy
siebie
         futurystami

3. Nie mamy zamiaru w r. 1921 powtarzać tego, co oni czynili już w 1908. Wiemy,  że o tyle
lat starsi od nich jesteśmy. To, co u nich było tylko przeczuwaniem, pośpiesznym rzucaniem nowych perspektyw – musi sie u nas stać twardym, świadomym siebie twórczym wysiłkiem.
Jako spadkobiercy ogromnego mocarstwa formy ogłaszamy wielkie ujednolicanie waluty. Będziemy wymieniać wszystkie kubistyczne, ekspresjonistyczne, dadaistyczne, prymitywistyczne bilety kredytowe na jedynie od czasów greckich niepodrabialne talenty.
W tym celu postanawiamy:

4. Nie wolno w r. 1921 nikomu tworzyć  i konstruować tak, jak to czyniło się już kiedyś przed nim. Życie płynie naprzód i nie powtarza się. Twórcę każdego obowiązuje to wszystko, co zastał + ten cudowny skok, który artysta każdy uczynić musi w próźnię wszechświata.
Sztuka jest tworzeniem rzeczy nowych.
Artysta, który nie tworzy rzeczy nowych i niebywałych, a przeżuwa jedynie to, co było przed nim zrobione, po paręset razy – nie jest artystą i powinien za używanie tego tytułu odpowiadać sądownie, jak za używanie każdego innego bez odpowiednich kwalifikacji. Wzywamy społeczeństwo do zorganizowanego bojkotu podobnych jednostek.

5. KAŻDY ARTYSTA OBOWIĄZANY JEST
STWORZYĆ ZUPEŁNIE NOWĄ, NIEBYWAŁĄ DOTĄD SZTUKĘ, KTÓRĄ MA PRAWO NAZWAĆ SWOIM IMIENIEM
.

6. Dzieło sztuki uważamy za rzecz doskonałą, konkretną i fizyczną. Kształt jego uwarunkowany jest ściśle wewnętrzną potrzebą. Jako takie odpowiada ono za siebie całym kompleksem sił go składających, zawdzięczając którym tak a nie inaczej – tj. z wewnetrznym przymusem skoordynowane są jego poszczególne części w stosunku do siebie i do całości. Ten wzajemny stosunek nazywamy kompozycją. Kompozycję doskonałą, tj. ekonomiczną i żelazną – minimum materiału, przy maksimum osiągniętej dynamiki – nazywamy kompozycją futurystyczną. W ten sposób wolno jedynie komponować. Jako motywy decydujące podajemy przede wszystkim: Drożyzna ogólna:
a). środków drukarskich, która czyni ogłaszanie drukiem rzeczy zbędnych niewskazanym i dla położenia ekonomicznego państwa wręcz szkodliwym; b). drożyzna czasu. Człowiek współczesny zajęty jest przez 8 godzin pracą fachową. Pozostałe 4 godziny ma na jedzenie, załatwianie interesów życiowych, sport, rozrywki, utrzymywanie stosunków towarzyskich, miłość
i sztukę. Na samą sztukę przypada u przeciętnego człowieka współczesnego od 5 do 15 minut dziennie. Dlatego sztukę otrzymywać musi w specjalnie spreparowanych przez artystów kapsułkach, zawczasu oczyszczoną z wszelkich zbyteczności i podaną mu w formie zupełnie gotowej, syntetycznej.
DZIEŁO SZTUKI JEST EKSTRAKTEM. ROZPUSZCZONE W SZKLANCE DNIA POWSZEDNIEGO, POWINNO JĄ CAŁĄ ZABARWIĆ NA SWÓJ KOLOR.
Przed ogłoszeniem dzieła sztuki drukiem artysta obowiązany jest wycisnąć z niego przedtem wszystkie pozostałe resztki wody. Artysci wykraczający przeciw temu postanowieniu odpowiedzialni będą przed społeczeństwem na równi ze zwykłymi złodziejami pod zarzutem kradzieży czasu.

7. Przekreślamy logikę jako mieszczańsko-burżuazyjną formę umysłu. Każdy artysta ma prawo i jest obowiązany stworzyć swoją własną autologikę. Za zasadnicze cechy poszczególnej logiki uważamy:
    błyskawiczne kojarzenie rzeczy pozornie dla logiki mieszczańskiej od siebie odległych; dla skrótu drogi pomiędzy dwoma szczytami – skok przez próżnię i salto mortale.

8. Poezja operuje w płaszczyźnie słowa, tak jak plastyka w płaszczyźnie kształtów, muzyka – dźwięków. Słowo jest materiałem złożonym. Oprócz treści dźwiękowej ma jeszcze inną treść, symboliczną, którą reprezentuje, a której nie trzeba zabijać pod groźbą stworzenia trzeciej sztuki, która nie już poezją, a nie jest jeszcze muzyką (dadaizm).
    Poezja jest taką kompozycja słów, aby nie zabijając tej konkretnej duszy słowa wydobyć z niego maximum rezonansu.
    Zrywamy raz na zawsze z wszelkim opisywaniem (malarstwo), ale z drugiej strony z wszelkim onomatopeizowaniem, naśladowniem głosów przyrody itp. niesmacznymi żartami pseudofuturyzującego neorealizmu.
    Przekreślamy zdanie jako antypoezyjny dziwoląg.
    Zdanie jest kompozycją przypadkową, spojoną jedynie słabym klejem drobnomieszczańskiej logiki. Na jego miejsce – skondensowane, ostre i konsekwentne kompozycje słów, nie krępowanych żadnymi prawidłami składni, logiki czy gramatyczności, jedynie twardą wewnętrzną koniecznością, która po tonie A domaga się tonu C, po tonie C tonu F itd.

9. Przekreślamy książkę jako formę dalszego dostarczania poezji odbiorcom. Poezja, jako sztuka operująca wartościami akustycznymi, może być oddawana jedynie słowem. Książka może odgrywać najwyżej rolę nut, na podstawie których pewna kategoria ludzi wyjątkowo uzdolnionych (wirtuozów) może odbudowywać całość pierwotną. Z chwilą wynalezienia telefonografu tj. połączenia fonografu z telefonem, książka jako pomost między twórcą a publicznością okaże się do reszty nieużyteczną i zbędną.

10. Sztuka nasza nie jest ani odzwierciedleniem i anatomią duszy (psychologia), ani wyrazem naszych dążeń ku zaświatom Boga (religia), ani roztrząsaniem odwiecznych problemów (filozofia). Przeciw takim zarzutom odpowiadać dziś chyba nie potrzebujemy. Sztuka nie jest również pamiętnikiem skądinąd może ciekawych przeżyć i perypetii wewnętrznych artystów. Dziadkowie nasi dosyć namęczyli cierpliwych współczesnych swoimi tęsknotami, cierpieniami
i erotomanią. Przeżycia artysty są jego własnością prywatną, zajmującą niewątpliwie dla najbliższej rodziny i wielbicielek, ale dla nikogo więcej. Poleca się artystom dla odprowadzenia
i wyładowania przeżyć swoich w odpowiednim kierunku zajmować się więcej sportem, miłością płciową i naukami ścisłymi.

11. Odrywamy od organizmu życia przyczepionych do niego jak pijawki zarozumiałych pasożytów nazywających siebie poetami, karmiących się cudzą pracą i nie produkujących w zamian nic, ponieważ życie takie jest, jakie jest, nie wytrzymuje miary ich prometejskich psyche.
    Pochwalamy życie, które jest wiecznym mozolnym zmienia- niem się – ruch, motłoch, kanalizację i Miasto.
Poezja musi być codzienną, głęboko aktualną i powszechną.
    Romantyczny smęt róż i słowików dawno przestał już na nas działać.
    Egzaltuje nas tłum, pojęty jako gigantyczna fala obracającej sie turbiny. W wiecznej pracy
i walce życia o wytworzenie dnia jutrzejszego chcemy być w swoim zakresie uczciwymi
i świadomymi pracownikami.

12. Zrywamy raz na zawsze z patosem wieczności w stosunku do dzieł sztuki.
Bezwzględna wartość dzieła sztuki waha się pomiędzy 24 godzinami a miesiącem.
W kraju, gdzie wszystko przyżywa się tak powoli – u nas – przedłużamy ten termin do 1 roku.
Po upływie tego czasu wszystkie niewyprzedane książki mają być wycofane z handlu księgarskiego. Wszelkich drugich i trzecich wydań zabrania się. Nie poddający się temu postanowieniu pociągnięci będą do odpowiedzialności przed społeczeństwem, które samo rozstrzygać będzie poszczególne wypadki na drodze plebiscytu.

„Jednodńuwka futurystuw ” W Krakowie, 3 kwietnia 1921



Bruno Jasieński: Jednodńuwka futurystuw – Mańifest w sprawie ortografji fonetycznej i Nuż w bżuhu – 2. jednodńuwka futurystuw. Wydanie nadzwyczajne.
Piątek, 10 sierpnia, 2007, 12:35 pm
Filed under: Futuryzm, Jednodńuwka, Malarstwo, Manifesty, Poezja

Jednodńuwka futurystuw – Mańifest w sprawie ortografji fonetycznej

1. Wyhodząc z założeńa, że mowa ludzka jest kompleksem pewnej skali dźwiękuw, połączonych ze sobą i tworzącyh w ten sposub dźwięki złożone o pewnym umuwionym znaczeńu = słowa, za najważńejsze zadańe pisowńi każdej rozumiemy jaknajdoskonalsze oddańe za pomocą znakuw symbolicznych (liter) znakuw orgańicznyh (dźwiękuw). Idealną pisowńą zatem będźe pisowńa z gruntu prosta i ściśle fonetyczna. Wszystko co przesłańa ten cel lub mu bespośredńo ńe służy jest tem samem ńepotszebne, obćążające i szkodliwe. […]
ogłaszamy:
3. Absurdem jest dla wyrażeńa jednego i tego samego dźwięku używańe 2 rużnyh znakuw (liter). Dlatego skreślamy raz na zawsze z alfabetu polskiego jako zbyteczne litery ó i rz, pońeważ w wymawiańu ńe rużńą śę ńiczem od liter u i ż lub sz i bez szkody dadzą śę pszez ńe zastąpić. Bardźej skomplikowańe pszedtawia śę sprawa z literami c i h, w kturyh wymawianiu fonetycznym zahodźi żeczywiśće pewna bardzo subtelna rużńica. Pońeważ jednak wyrażańe jednego dźwięku dwoma ńic ze sobą wspulnego ńe mającymi znakami (c i h), kturych połączeńe w żadnym raźe ńe daje takiego dźwięku h, za jaki go wymawiamy, jest w zasadźe absurdem, pszeto i w danym wypadku połączeńe liter ch z alfabetu polskiego wykreślamy.
(….)Dlatego odtąd słowo tszy będziemy pisać zawsze pszez sz, ponieważ dźwięk ten jest w nim całkiem wyraźny i nie ma uzasadnionego powodu zstępowania go jakimś innym. (…) Ruwnież pszyrostek psze, pszed (…) pisać będźemy nadal w ten sposób, pomimo najszczerszych bowiem hęći ńe możemy śę dopatszyć najmńejszej różnicy międy słowami pszenica i pszenicować, ktura by nam to pierwsze kazała pisać w jakiś odrębny sposób(…)

„Jednodńuwka futurystuw ” W Sandomierskiem, 25 marca 1921

Nuż w bżuhu – 2. jednodńuwka futurystuw. Wydanie nadzwyczajne.

Mięso kobiet
Pszehodząc pszypadkowo pszez ćeńisty pasaż,
mimo palm kiwającyh śę jak senny palec
zobaczyłem kobietę, kturą rąbał masaż
i układał na ladźe kawał po kawale

Kszyczały na gałęźah żułte ptaki timur
Kołysały głowami i muwiły tata
Pszez zapah ciał kobiecyh ostszejszy od dymu
stuk rytmiczny tasaka jęczał i dolatał

Zeskoczyły w podskokach shody z karku pięter
Biły głową o śćanę i nie mogły trafić
kiedy wybiły otwur wyszedłem nim lente
i na placu olbżymim połknęła mńe gawiedź

Whodżiły blade pańe do ćemnych garsonjer
rospinały w pośpiehu bluzki pod żakietem
gdy z zapalonym lontem na barkah kanońer
stszeliłem z głowy w ńebo czerwoną rakietą

Ńe liżcie ust kohankom leżąc im na bżuhu!
Jedzće je ze śmietaną i łykajcie z cukrem!
Hude szynki dźewczynki są pszedziwnie kruhe
i dobry jest kobiecyh muskularnych nug krem.

Jak wiele cudnych sokuw ciało kobiet mieści
cuż wiesz o tym, hoć zdźerasz sukńe jak firanki,
don żuanie, co ćało swojej pani pieścisz
a kturyś żadnej jeszcze nie pożarł kohanki.

Poczekajcie, nie gwałćće, ńe pieśćće, ńe hodźće!
ńeh znowu dźewicami żemia śę zaludni
Usta twoje jak gąbka namaczana w ocće
Są mi dżiwńe niedobre, gorzkawe i nudne.

Pszyszłaś do mnie bez sukni, powiedziałaś: ńe rusz!
Będźesz odtąd mńe kohał tylko jak brat śostrę
Gdy podeszłaś do lustra zdejmować kapelusz
w karku twym tłustym zemby zatopiłem ostre.

Pożerajcie kobiety z octem i na sucho
Pszestańće z nimi robić swoje nudne świństwa
Kohankowie, noszący swe kohanki w bżuhu
nadhodźi wasza era: nowe maćeżyństwo

Giacomo Balla – Mercury Passing Before the Sun as Seen through a Telescope (1914)

 



Bruno Jasieński: Jednodńuwka futurystuw – Manifest w sprawie krytyki artystycznej
Piątek, 10 sierpnia, 2007, 12:19 pm
Filed under: Futuryzm, Jednodńuwka, Manifesty

Ponieważ fakt, że Polska nie posiada zupełnie krytyków, tj. ludzi, którzy by ją mniej lub więcej uczciwie informowali i przygotowywali do przyjęcia nowych pojawiających się książek i nowych powstających zagadnień, jest rzeczą ogólnie wiadomą i uznaną. Posiadamy za to całą galerię p.p. Pieńkowskich, Żyznowskich, Rabskich, Słonimskich i Pierzyńskich, których w takiej ilości pozazdrościć nam może cała Europa;Ponieważ, z drugiej strony, publiczność nie jest na tyle wyrobioną, ażeby obejść się bez tzw. recenzji i samej ocenić i przetrawić każdą choćby trochę spod ogólnych szablonów wyłamującą się rzecz.

uważając biadanie nad tym faktem w nieskończoność za bezowocne i daremne, pragnąc jednocześnie przyjść z pomocą pokrzywdzonej publiczności – wyzywamy wszystkich autorów, aby z dniem dzisiejszym sami zaczęli jedynie pisać o sobie recenzje.

Jako najbliżej rzeczy stojący i najbardziej, bądź co bądź kompetentni – mogą powiedzieć na ten temat parę ciekawych słów, co w porównaniu z bezpłciową miamlaniną tzw. „krytyków zawodowych” będzie już skarbem nie do obliczenia. Publiczność będzie miała recenzje, o które jej chodzi, i to z najpierwszego źródła, zecerzy zaś nie będą nadal zmuszani do składania długich kolumn bzdur i niepotrzebności, co w związku z ich uświadomieniem klasowym stanowczo nie powinno być dopuszczalne.

Jeżeli chodzi o tzw. „stronniczość autorską”, tj. przesąd, że każdy autor pisał o swojej książce rzeczy jedynie pochlebne to stronniczość ta w porównaniu ze stronniczością tzw. „krytyków zawodowych” jest oczywiście zupełnie nieszkodliwą.

Zresztą w czasach przedwojennych, kiedy kolacje były jeszcze stosunkowo tanie, każdy przeciętnie zamożny autor mógł sobie pozwolić na pochlebną recenzję. Obecnie jednak stanowczo uczciwa kolacja nie opłaca nieuczciwej krytyki.

Wychodząc z tych założeń, wzywa się wszystkich autorów do zorganizowanego sabotażu. Ani jednej kolacji, ani jednego obiadu więcej! Nie potrzeba nam dla naszej sztuki pośredników. Sami potrafimy być jednocześnie jej twórcami, szerzycielami i wyznawcami.

Odczytać we wszystkich związkach artystycznych, klubach, zjazdach i organizacjach futurystycznych.

W Warszawie, 1 marca 1921 roku