Rewolucja sztuki


5’nizza – Soldat (soldier)
Niedziela, 14 października, 2007, 11:03 am
Filed under: Manifesty, Muzyka, Nawiązania

Moja nowa miłość:

W oryginale:

Я – солдат,
Я не спал пять лет
и у меня под глазами мешки
Я сам не видел,
но мне так сказали
Я – солдат
и у меня нет башки,
мне отбили её сапогами
Ё-ё-ё, комбат орёт,
разорванный рот у комбата
Потому что граната…
Белая вата,
красная вата не лечит солдата

Я – солдат,
недоношеный ребенок войны
Я – солдат,
мама залечи мои раны
Я – солдат,
солдат забытой богом страны
Я – герой
скажите мне какого романа

О, о-о-о

Я – солдат,
мне обидно когда остаётся один патрон,
Только я или он
Последний вагон,
самогон,
нас таких миллион
в ООООН
Я – солдат
и я знаю свое дело,
мое дело стрелять,
чтобы пуля попала
в тело врага
Эта рагга для тебя мама-война,
теперь ты довольна?

Я – солдат,
недоношенный ребенок войны
Я – солдат,
мама залечи мои раны
Я – солдат,
солдат забытой богом страны
Я – герой
скажите мне какого романа

Ай-м э соулджа… Ай-м э соулджа…
Ай-м э соулджа… Ай-м э соулджа…
Ай-м э соул…джа… соул…джа…
…соул…джа…джа…

Я – солдат, недоношенный ребенок войны
Я – солдат, мама залечи мои раны
Я – солдат, солдат забытой богом страны
Я – герой, скажите мне какого романа

Tłumaczenie angielskie:

I’m a soldier
I haven’t slept in five years
And I have dark circles under my eyes
Haven’t seen them myself
But so I’ve been told
I’m a soldier
And I have no head (*)
They have beated it off with their boots
Yo-o-o, commander shouts
Commander’s mouth is teared open
Because a grenade…
White cotton wool
Red cotton won’t heal a soldier

I’m a soldier
Unborn child of war
I’m a soldier
Mom, take care of my wounds
I’m a soldier
Soldier of a country forgotten by God
I’m a hero
Tell me of which novel

Oh..oooh..

I’m a soldier
It vexes me when I have only one bullet left
It’s either me or him
The last wagon
Moonshine
There are millions of us
In the UN

I’m a soldier
And I know my job
My job is to shoot
So that the bullet doesn’t miss
The ennemy’s body
This reggae is for you Mother-War
Are you happy now?

I’m a soldier

I’m a soldier
Unborn child of war
I’m a soldier
Mom, take care of my wounds
I’m a soldier
Soldier of a country forgotten by God
I’m a hero
Tell me of which novel

(in English)
I’m a sol-dier I’m a sol-dier
I’m a sol-dier I’m a sol-dier
I’m a sol-dier sol-dier
sol-dier-dja

I’m a soldier
Unborn child of war
I’m a soldier
Mom, take care of my wounds
I’m a soldier
Soldier of a country forgotten by God
I’m a hero
Tell me of which novel

(*) Having no head is a Russian expression meaning someone that’s irresponsible. Here they are playing with the words

Tekst i tłumaczenie ze strony: http://russmus.net/index.jsp



Luigi Russolo: manifest futurystyczny „Sztuka hałasów” (fragmenty) 11 marca 1913
Wtorek, 11 września, 2007, 8:37 pm
Filed under: Futuryzm, Manifesty, Muzyka

SZTUKA HAŁASÓW

[…] Życie przeszłości było ciszą. Dopiero w wieku dziewiętnastym wraz z wynalezieniem maszyn narodził się hałas. Dziś hałas triumfuje i panuje suwerennie nad wrażliwością ludzi.
W ciągu licznych stuleci życie przebiegało w ciszy lub co najwyżej w tonacjach przytłumionych. I najbardziej głośne szmery nie były ani intensywne, ani długotrwałe czy urozmaicone. Albowiem z wyjątkiem rzadkich trzęsień ziemi, huraganów, burz, lawin i wodospadów natura milczała.
Ów niedostatek szmerów powodował, że pierwsze tony, jakie człowiek potrafił wydobyć z wydrążonej trzciny czy napiętego sznura wprawiały go w zdumienie jako zjawisko nowe i godne podziwu. Ludy prymitywne przypisywały dźwiękowi pochodzenie boskie; uchodził on za święty i był zastrzeżony dla kapłanów, którzy posługiwali się nim dla otoczenia rytuałów tym większą tajemniczością• Tak narodziło się pojęcie dźwięku jako rzeczy odrębnej, różniącej się od życia i od niego niezależnej. Wyłoniła się z tego muzyka, stanowiąc świat fantastyczny, nieskazitelny i święty, który znajduje się ponad światem rzeczywistym. Łatwo jest więc zrozumieć, że tego rodzaju hieratyczna atmosfera musiała z konieczności opóźnić rozwój muzyki, którą też wyprzedziły inne rodzaje twórczości. […] Współczesna muzyka staje się coraz bardziej skomplikowana.
Poszukuje takich zestawień dźwięków, które brzmią dla ucha bardzo dysonansowo, obco i cierpko. I zbliża się coraz bardziej do muzyki dźwięko-szmeru.
Ta ewolucja twórczości muzycznej przebiega równolegle do ilościowego przyrostu maszyn, które wszędzie uczestniczą w pracy człowieka. I nie tylko w hałaśliwej atmosferze wielkich miast, lecz również na wsi, do wczoraj jeszcze całkiem spokojnej, maszyna zdążyła już wytworzyć tak wielką ilość rozmaitych szmerów, że czysty dźwięk, z natury swej skromny i monotonny, nie wywołuje już żadnej emocji.
W celu pobudzenia i podekscytowania naszej wrażliwości, muzyka rozwinęła się, poszukując znacznie bardziej skomplikowanej polifonii i znacznie większego urozmaicenia tembru czyli kolorytu instrumentów, posłużyła się skomplikowanymi następstwami akordów dysonansowych, przygotowując w ten sposób narodziny szmeru muzycznego. […] Przemierzając miasto z uchem bardziej niż okiem uważnym, będziemy mogli z przyjemnością uchwycić szum zasysanej wody, powietrza lub gazu w rurach metalowych, terkot motorów, które niewątpliwie drżą i oddychają jak zwierzęta, klapanie wentyli, przesuwy tłoków, zgrzyt pił mechanicznych, podskoki wozów tramwajowych na szynach, trzaskanie z bata i trzepotanie zasłon lub flag. […] Owe tak różnorodne szmery zamierzamy wzajemnie zestroić i harmonicznie uporządkować. A zestrojenie szmerów bynajmniej nie oznacza wyeliminowania z nich nieregularnego taktu, intensywności ruchów i wibracyj, lecz stanowi po prostu nadanie określonego stopnia i tonu wibracjom najmocniejszym i dominującym. Szmer różni się od dźwięku tym mianowicie, że drgania, które go wywołują są – zarówno pod względem taktu jak i siły zagmatwane i nieregularne. Każdy szmer posiada jeden ton, a niekiedy nawet akord, który dominuje nad całokształtem jego nieregularnych drgań. Ten dominujący, charakterystyczny ton umożliwia praktyczne zestrojenie szmeru, nadanie mu nie tylko jednego jedynego tonu, lecz również pewnego urozmaicenia bez szkody dla jego specyficznej odrębności, to znaczy charakterystycznego dlań kolorytu. W ten sposób pewne szmery dające się otrzymywać dzięki ruchowi obrotowemu mogą nam dostarczyć całej wznoszącej się lub opadającej skali w zależności od orkiestry futurystycznej, której szmery wkrótce będziemy uzyskiwać w sposób mechaniczny.
1. huki, grzmoty, pękania, klapnięcia, łoskoty, ryki;
2. świsty, syki, sapania;
3. szeptania, mamroty, brzęczenia, chrząkania, bulgotania;
4. trzeszczenia, skrzypienia, szurania, skrobania, tupania, tarcia;
5. szmery powstające wskutek uderzenia w metal, drewno, skórę, kamień, terakotę itd.;
6. glosy zwierząt i ludzi: wołania, krzyki, jęki, ryczenia, skowyty, śmiechy, rzężenia, szlochy.
W zestawieniu tym podano charakterystyczne szmery podstawowe; wszystkie inne stanowią tylko ich połączenia i kombinacje. Ruchy rytmiczne szmeru są nieskończone. I podobnie jak w tonie, dominuje tu jeden rytm, ale wokół niego dają się wyraźnie słyszeć liczne rytmy wtórne. […]

11 marca 1913

Luigi Russolo



Women In Art i Women In Film
Środa, 22 sierpnia, 2007, 10:18 am
Filed under: Aktorki, Film, Klasyka, Kobieta, Malarstwo, Muzyka

Kobieta w sztuce na przestrzeni 500 lat. Prezentacja do muzyki Bacha. Genialne!

Kobieta w filmie, ponownie do muzyki Bacha.



Edith Piaf
Piątek, 10 sierpnia, 2007, 6:03 pm
Filed under: Muzyka

Non, je ne regrette rien

La Vie En Rose

Milord

Mon Dieu

La Foule



Ewa Demarczyk – Grande Valse Brillante
Piątek, 10 sierpnia, 2007, 5:18 pm
Filed under: Muzyka, Poezja

Ewa Demarczyk w 1964 roku na Międzynarodowym Festiwalu Piosenki w Sopocie zdobyła drugą nagrodę za ten występ.



Barbara Krafftówna – Zakochałam się w czwartek niechcący
Piątek, 10 sierpnia, 2007, 12:52 pm
Filed under: Kabaret, Muzyka, Poezja

„Zakochałam się nie naumyślnie

Pomyślałam, że może czar pryśnie

Ale czar nic a nic, raczej wzrósł niźli prysł”



Carmina Burana – Tempus est iocundum (Nadszedł czas radości) i O Fortuna (O Fortuno)
Czwartek, 9 sierpnia, 2007, 8:00 pm
Filed under: Balet, Klasyka, Muzyka

Średniowiecze mnie nie fascynuje. Wręcz przeciwnie – odpycha i nudzi. Jednak wieki średnie spłodziły coś, co doprowadza mnie do ekstazy. Carmina Burana Carla Orffa stosunkowo często gości w moim odtwarzaczu. Poniżej moje dwa ulubione fragmenty w kilku wykonaniach:

Tempus est iocundum – wykonanie klasyczne (baletowe).

Tempus est iocundum – bardzo… ciekawa interpretacja. Nie podoba mi się, ale warto usłyszeć.

(po szóstym czy siódmym przesłuchaniu zmieniałam zdanie 🙂 )

Tempus est iocundum – śmieszna i zarazem genialna interpretacja Nadejścia czasu radości.

O Fortuna – wersja do fragmentów filmu 300

O Fortuna – wykonanie klasyczne

O Fortuna – wersja klasyczna (baletowa)

Codex Buranus (Carmina Burana)